Szymon Kowalski

Pianista koncertujący młodego pokolenia. Ponadto fotograf, prezenter, publicysta, grafik. Czynnie zaangażowany w wiele przedsięwzięć mających na celu propagowanie i upowszechnianie muzyki klasycznej.

Pieskie życie, pieska śmierć?

Bardzo sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju wydumanych, a zarazem kontrowersyjnych pomysłów. Akceptuję je w sensie zjawiska, toleruję ich istnienie, obserwuję ich odbiór w społeczeństwie, ale omijam szerokim łukiem jak tylko mogę najdalej.

Życie każdego z nas ciągle przeplata się ze śmiercią. Temat oczywisty, nielubiany, rzadko poruszany. Zawsze wkracza w nasze życie w najmniej oczekiwanym momencie. Dotyczy nie tylko ludzi, ale wszystkiego co żyje wokół nas. W tym i zwierząt. Także tych domowych: przyjaciół, którzy z biegiem czasu stają się członkami naszych rodzin.

Śmierć ulubionego psa, kota, świnki czy innego domowego zwierzątka, jest szczególnie bolesna dla dzieci, a dla nas staje się... problemem. Jakie tak naprawdę mają możliwości pochówku zmarłych czworonogów ich właściciele? Okazuje się, że sprawa z większymi zwierzętami nie jest tak prosta jakby się mogło wydawać. Oczywiście zawsze można zabrać ciało zwierzęcia do samochodu, pojechać do lasu i zakopać. Takie postępowanie nie jest żadną tajemnicą, bo w końcu mnóstwo ludzi ma w domu zwierzęta i właśnie w taki sposób postępuje po ich śmierci (w Polsce postępowanie nielegalne, obarczone grzywną pieniężną). Osobiście odbieram takie zachowanie bardzo negatywnie – nie wiedzieć dlaczego kojarzy mi się ono z wywożeniem śmieci do lasu. Był pies, zdechł pies, nie róbmy sobie problemu – wyrzućmy go na dziki śmietnik, czyli do lasu. Czy są jakieś inne alternatywy? Zawsze można zakopać ciało psa we własnym ogródku, co też jest nielegalne. Można zadzwonić do schroniska dla zwierząt i jak to się fachowo nazywa “zutylizować” problem. I po sprawie. Jakoś nie wyobrażam sobie utylizowania kogoś z rodziny... Pozostaje więc obecnie coraz częściej wybierana i akceptowana możliwość pochowania zwierzęcia na cmentarzu dla zwierząt. Powstające w naszym kraju tego typu miejsca są więc w pewnym sensie koniecznością, a nie jak podejrzewałem jeszcze do niedawna, kolejną fanaberią ekscentryków. Pochówek na cmentarzu dla zwierząt jest jak się wydaje bardziej humanitarny i ekologicznie pożądany. Dlaczego więc dopiero od niedawna istnieją w naszym kraju takie miejsca? Co działo się ze zwłokami zmarłych zwierząt przez te wszystkie lata? Wolę nawet o tym nie myśleć...
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ZwierzętaPsyDzieci

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej